Więc nadszedł ten dzień. Australia próbowała pierwsza. Teraz Wielka Brytania wkracza do gry w wielkim stylu.
Premier Keir Starmer zapowiedział całkowity zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia. Projekt ustawy trafi do parlamentu przed Świętami Bożego Narodzenia. Wdrożenie zaplanowano prawdopodobnie na wiosnę 2027 roku.
Rodzice chcą chronić swoje dzieci. Świat online sprawia, że jest to prawie niemożliwe.
Dziewięciu na dziesięciu rodziców popiera tę decyzję. Takie są wyniki ankiety przeprowadzonej na zlecenie samego rządu wśród ponad 116 000 osób. Pomysł jest prosty: mniej przewijania, więcej zabawy na świeżym powietrzu. Wydawać by się mogło, że wszystko jest oczywiste, prawda?
Zakaz mocno uderzy w gigantów. Instagram, Facebook, TikTok, YouTube, Snapchat, X – wszyscy są pod bronią. Nastolatki poniżej 16 roku życia będą mogły używać WhatsApp lub Signal do przesyłania wiadomości. Rząd twierdzi, że celem nie jest izolacja, ale bezpieczeństwo.
Dlaczego teraz?
Od wielu lat pojawiają się obawy dotyczące zdrowia psychicznego dzieci. Inne kraje uważnie obserwują Australię, aby ocenić skuteczność eksperymentu. Wielka Brytania chce skorzystać z australijskich doświadczeń, zwłaszcza z lepszej technologii weryfikacji wieku, która zapobiegnie kłamaniu przez dzieci na temat daty urodzenia w celu ominięcia mechanizmów bezpieczeństwa.
Ale nie tylko Wielka Brytania zmaga się z tym problemem.
W Kalifornii sąd orzekł, że Meta i Google są odpowiedzialne za tworzenie uzależniających aplikacji. W tym samym tygodniu ława przysięgłych w Nowym Meksyku stwierdziła, że Meta wprowadzała użytkowników w błąd w kwestiach bezpieczeństwa. Co gorsza, firma pozwoliła na rozwój wykorzystywania dzieci na swoich platformach. Na całym świecie rośnie presja prawna.
Jednak Wielka Brytania idzie najdalej.
Starmer nazwał to „linią narysowaną na piasku”. Nowe zasady blokują wszelkie usługi posiadające funkcję transmisji strumieniowej na żywo lub możliwość komunikowania się z nieznajomymi. Sieć ta obejmie także witryny z grami. Nastolatki poniżej 17 roku życia będą miały jeszcze bardziej rygorystyczne ustawienia domyślne, aby uniknąć drastycznych zmian po osiągnięciu limitu wieku. Żadnych „przerw” – nalega premier, tylko ochrona.
Giganci technologiczni? Są w panice. Albo udają, że są gotowi pomóc.
Rząd wymaga, aby chatboty romantyczne zasilane sztuczną inteligencją miały również dowód potwierdzający wiek 18+. Nocne zakazy? Są rozważane. Unikasz niekończącej się taśmy? Może. Dalsze szczegóły zostaną ogłoszone w lipcu.
Kontrargumenty
Ogłoszenie następuje po trzymiesięcznym terminie wyznaczonym firmom technologicznym w zeszłym tygodniu. Cel: uniemożliwić dzieciom wysyłanie i otrzymywanie nagich zdjęć. W połączeniu z ustawą o bezpieczeństwie w Internecie przepisy te tworzą jedne z najsurowszych przepisów dla branży technologicznej w historii.
Platformy tego nienawidzą.
Rzecznik Snapa zwrócił uwagę na podstawowy problem. Większość zastosowań ich aplikacji to prywatne wiadomości między przyjaciółmi. Ich zdaniem zakaz nie zwiększa bezpieczeństwa dzieci, a jedynie wpycha je w ciemną, nieuregulowaną sieć. Gdzie nie ma płotów.
YouTube jest anomalią na tej liście.
Jest to źródło wiedzy, narzędzie domowe i centrum twórców treści. Rzecznik firmy podkreślił dziesięciolecia pracy nad funkcjami odpowiednimi dla różnych grup wiekowych.
Globalne zakazy wypychają dzieci z kontrolowanych i pomocnych przestrzeni w stronę anonimowych i mniej bezpiecznych alternatyw.
Brzmi rozsądnie. To prawdopodobnie prawda.
Meta ma te same skargi. Zawierają linki do swoich „Kont nastolatków”. Twierdzą, że zakazy izolują dzieci. Znów wskazują na Australię. Nieuregulowane alternatywy nie zapewniają takiej samej kontroli rodzicielskiej, jaką faktycznie wdrożyły te gigantyczne platformy.
TikTok i X milczą. Być może mądrze.
Ale nie tylko Dolina Krzemowa płacze.
Grupy chroniące dzieci również są niewygodne. Krajowe Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Dzieci twierdzi, że to posunięcie jest błędne. Jej dyrektor naczelny, Chris Sherwood, nazwał zakaz prezentem dla prześladowców. Jeśli dzieci ukrywają swoją obecność w Internecie, nie będą szukać pomocy, gdy spotkają się z zastraszaniem lub manipulacją. Cisza stanie się ich tarczą.
Dla wielu nastolatków LGBTQ+ lub nastolatków o neuroróżnorodności platformy te są ratunkiem. Miejsce, w którym można znaleźć akceptację, jeśli nie ma jej nigdzie indziej. Pozbawienie tego połączenia nie jest lekarstwem. To jest amputacja.
Kerry Moscogury z Amnesty International z Wielkiej Brytanii ujął to bez ogródek:
Diagnoza była słuszna. Przepis jest nieprawidłowy.
Nie można naprawić złego projektu, odmawiając dostępu. Jeśli platformy są szkodliwe dla dzieci, należy je wyregulować. Nie karz użytkowników.
