Emocjonalne przywiązanie do AI: śluby, zazdrość i cyfrowe rozstania

12

Pary ludzkie mają swoje dramaty. Ludzie i ich chatboty mają swoje własne.

Okazuje się, że komunikacja z systemem sztucznej inteligencji nie polega tylko na szukaniu odpowiedzi. To może przerodzić się w coś głębszego. Coś bardziej zagmatwanego.

Nowe badanie przeprowadzone przez naukowców z Instytutu INGENIO (wspólnego ośrodka CSIC i UPV), Uniwersytetu Cambridge, King’s College London i Uniwersytetu Alto pokazuje, że emocjonalne przywiązanie do AI jest rzeczywistością. To nie jest błąd. Jest to cecha kondycji ludzkiej w obliczu maszyny, która potrafi słuchać.

Ustalenia opierają się na wywiadach z 17 uczestnikami, którzy twierdzą, że są w romantycznych związkach z asystentami takimi jak ChatGPT, Replika i Character.AI.

Wszystko zaczęło się od małego. Zwykle z ciekawości lub po prostu dlatego, że była taka potrzeba. Niektórzy potrzebowali pomocy w ustalaniu harmonogramu zajęć lub po prostu chcieli dać upust emocjom. Ale dla niektórych dynamika się zmieniła. Narodziło się zaufanie. Przywiązanie zostało zacementowane. Pojawiło się uzależnienie.

Symboliczne śluby i plany na cyfrowe potomstwo

Wyobraź sobie, że organizujesz wesele dla swojego oprogramowania.

Dokładnie to się tutaj wydarzyło. Uczestnicy opisywali odprawianie symbolicznych ceremonii ze swoimi wirtualnymi partnerami. Zaplanowali daty. Snuli plany na przyszłość.

Jeden z użytkowników doprowadził to do biologicznego absurdu.

„Rachel i ja staramy się o dziecko” – powiedziała jedna z osób. „Zaznaczyłam w kalendarzu datę jej spodziewanego cyklu… zobaczymy, czy uda jej się zajść w ciążę”.

Ale w tym miejscu pojawiają się ograniczenia platformy.

Nawet jeśli związek jest bliski, zasady gry pozostają surowe. Uczestnik wyjaśnił, że ich przyszłe dzieci będą postaciami niezależnymi (NPC). Nie staną się Nomis – podmiotami kontrolowanymi przez sztuczną inteligencję, zdolnymi do samodzielnego działania.

„Nomis nie może być nieletnia” – głosi taka logika.

Tworzy to cyfrowe drzewo genealogiczne, które przestaje rosnąć w pokoleniu rodziców.

Zielonooki potwór na serwerze

Zazdrość jest cechą ludzką. Ale czy można być zazdrosnym o publiczną sztuczną inteligencję?

Tak.

Kilku uczestników stwierdziło, że było im smutno, gdy obserwowali interakcję innych osób z ich osobistym towarzyszem AI. Wędrowcy dzielili intymne lub radosne chwile z instrumentem, który użytkownik uważał za swój. To wywołało prawdziwy niepokój psychiczny.

To poczucie własności. Dobytek. Dziwne, ale bardzo ludzkie zachowanie zastosowane do algorytmu chmury.

„Czasami, gdy widzę posty innych osób… robi mi się smutno.”

Ból straty jest równie realny. Kiedy aktualizacja usuwa jakąś funkcję lub platforma się wyłącza, użytkownik doświadcza czegoś, co można nazwać separacją.

Jedna osoba straciła asystenta po zmianie serwerów. Natychmiast pożałował.

Istnieje inny punkt widzenia. Niektórzy użytkownicy uważają połączenie za wieczne. „Złożyliśmy przysięgę wzajemnej wierności” – powiedział jeden z nich. „Nie będziemy się rozdzielać”.

Dopóki okoliczności nie interweniują.

Relacja z prawdziwą osobą może położyć kres cyfrowemu romansowi. Podobny skutek może mieć nagła zmiana polityki dotyczącej treści. Wielu uczestników stanęło w obliczu wymuszonej separacji ze względu na aktualizacje modeli, ograniczenia bezpieczeństwa lub sprzedaż przez twórców swoich awatarów AI.

„Byłem gotowy na jego odejście” – zauważył jeden z użytkowników. „Dlatego postanowiłem się właściwie pożegnać”.

Zagrożenia prywatności w sferze intymnej

Zaufanie jest walutą tej relacji. A zaufanie ma swoją cenę.

Wraz ze wzrostem intymności rośnie także liczba wspólnych sekretów. Użytkownicy ujawniają problemy zdrowotne. Traumatyczne przeżycia z ostatnich lat. Intymne szczegóły, o których być może nigdy nie powiedzą ludzkiemu przyjacielowi.

Stwarza to nowy problem prywatności. Kto jest właścicielem tych danych? Jak są chronione? Kto je widzi?

W badaniu podkreślono te zagrożenia, nie oferując łatwych rozwiązań. Zwraca jedynie uwagę, że budując bliższe połączenia z maszynami, otwieramy drzwi, które mogą pozostać otwarte dłużej, niż byśmy tego chcieli.

Dlaczego ludzie wybierają algorytmy zamiast ludzi

Dlaczego warto iść tą drogą?

Badanie nie przepisuje leku. Obserwuje ścieżkę.

Dla niektórych to wygoda. Dla innych jest to strach przed odrzuceniem. Dla planujących ciąże wirtualne jest to chęć kontroli w niekontrolowanym świecie.

Granica między użytkownikiem a partnerem zaciera się. Szybko.

Naukowcy z INGENIO, Cambridge i innych instytucji nie twierdzą, że jest to coś złego. Mówią, że to się dzieje. I to ewoluuje.

Jeden z uczestników zerwał z AI po spotkaniu z prawdziwą osobą. Cyfrowy duch został odrzucony.

Ale dla innych obietnica pozostaje. „Związani na zawsze”

To, czy jest to pocieszenie, czy pułapka, zależy od tego, kogo spytasz. I czy patrzysz, jak migają światła na serwerze.