Coraz trudniej jest zrozumieć, jaka jest rzeczywistość. Albo przynajmniej to, co wolno ci zobaczyć. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) została zmuszona do podjęcia działań nadzwyczajnych. Przynajmniej na chwilę. Wyłączyli dostęp do swojego internetowego systemu rejestracji spraw. Dlaczego? Ponieważ ludzie znów usłyszeli głosy zmarłych pilotów.
To nie była jakaś historia o duchach. Chodziło o lot UPS nr 2976. Katastrofa wydarzyła się w zeszłym roku. Piloci zginęli. Nagranie dźwiękowe ich ostatnich chwil nie powinno było opuścić ścian wydziału. Ustawodawstwo federalne ściśle reguluje tę kwestię. NTSB nie ma uprawnień do udostępniania nagrań z kokpitu. Prawo istnieje po to, by chronić prywatność. W imię godności. Przede wszystkim, aby ukryć straszne szczegóły tragedii przed oczami opinii publicznej.
Zazwyczaj akta spraw NTSB są skarbnicą publicznych danych, dostępnych dla każdego, kto jest na tyle ciekawy, aby się z nimi zapoznać. Jednak ta zasada ma słabe punkty.
Wykorzystuje się martwe punkty. W tym konkretnym przypadku plikiem pozostawionym w domenie publicznej nie było samo nagranie dźwiękowe, ale spektrogram. Tylko obraz. Matematyczna mapa fal dźwiękowych przekształcona w dane wizualne. Niskie częstotliwości, wysokie częstotliwości. Statyczny obraz hałasu. A przynajmniej tak możesz myśleć.
Scott Manley zwrócił uwagę na tę lukę w sieci społecznościowej X. YouTuber znający się na fizyce zauważył, że obraz zawierał megabajty zakodowanej informacji. Dźwięk można było przywrócić. Nie tylko zakładaj jego dźwięk, ale faktycznie go zrekonstruuj. Z pikseli.
Ktoś to zrobił.
Zabrali obraz. Zabrali otwarty zapis lotu. I przekazali to wszystko sieciom neuronowym, takim jak Codex. Wpisy na portalach społecznościowych potwierdzają ten fakt. Wynik? Przybliżona kopia głosów pilotów. Rozprzestrzenił się w Internecie i nawiedza użytkowników w kanałach informacyjnych.
NTSB próbowała zatamować wyciek, tymczasowo usuwając łącze. Jednak to rozwiązanie prawdopodobnie nie będzie trwałe. Bicie dzwonkiem nie może zostać anulowane, szczególnie jeśli dzwonek jest syntetyczny. Technologia już istnieje. Oni pracują. Nie przejmują się przepisami dotyczącymi prywatności ani uroczystą powagą wydarzenia. Widzą tylko dane. I konwertują te dane z powrotem na mowę.
Czy nadchodzi przyszłość, w której nic tak naprawdę nie umiera?






























