Dwie osoby. Opłata federalna.
Teraz to już oficjalne. Organy ścigania zatrzymały dwóch mężczyzn, którym prokuratura postawiła poważne zarzuty: tworzenie jawnych deepfake’ów z wykorzystaniem sztucznej inteligencji pod wizerunki znanych kobiet.
Nie mówimy o osobach mało znanych. W kadrze znalazły się polityczki, muzyczki i piosenkarki. A także intymne zdjęcia osób, które jeden z podejrzanych znał osobiście.
Tę treść obejrzały miliony.
To jest właśnie ta skala, o której mówimy. A teraz, dzięki uchwalonej w zeszłym roku ustawie, obu mężczyznom grozi do dwóch lat więzienia.
Obowiązujące prawo
Dochodzenie w tej sprawie prowadzone jest na podstawie ustawy Take It Down Act. Ta inicjatywa legislacyjna została podpisana przez prezydenta Trumpa, przy wsparciu Melanii, a weszła w życie dokładnie rok temu. Przesłanie ustawy jest proste, ale ważne: rozpowszechnianie lub grożenie rozpowszechnianiem intymnych zdjęć prawdziwych osób bez ich zgody jest przestępstwem, nawet jeśli obrazy te są generowane przy użyciu sztucznej inteligencji.
Eksperci byli wówczas sceptyczni co do skuteczności tej ustawy.
Jak dokładnie to egzekwowane? Kto pomoże ofiarom usunąć treści z Internetu? A co z argumentami dotyczącymi wolności słowa? Pojawiło się wiele pytań dotyczących sposobu, w jaki Federalna Komisja Handlu poradzi sobie z tym problemem. Zbyt szerokie ustawodawstwo nieuchronnie prowadzi do procesów sądowych – jest to ogólnie przyjęty fakt.
Ale w zeszłym miesiącu ustawa odniosła pierwsze zwycięstwo. Mieszkaniec Ohio przyznał się do winy. Wykorzystywała sztuczną inteligencję do nękania kobiet, a także produkowała materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci. System działa.
Albo nie?
„Ta sprawa wyraźnie pokazuje, że publikowanie pornograficznych fałszywych treści nie jest przestępstwem bez ofiar”.
Takie słowa wypowiedział po aresztowaniach prokurator federalny Joseph Nocella. Powiedziano to wprost i bez upiększeń. Być może ma rację. Ofiary w tej sprawie nie mają wpływu na to, jakie pozbawiające je obrazy są rozpowszechniane w Internecie pod ich nazwiskami i oglądane przez nieznajomych.
Zobaczmy, dokąd to prowadzi.






























