Twoje kliknięcia nic nie kosztują.
A może kosztuje Cię więcej, niż myślisz.
Z nowego badania wynika, że każdy użytkownik Internetu w Wielkiej Brytanii generuje do 194 funtów wartości komercyjnej dla gigantów technologicznych przez całe swoje cyfrowe życie. Tu nie chodzi o bezpośrednie płatności gotówkowe. To jest wartość komercyjna. Ale w istocie są to pieniądze. Duże pieniądze.
Obliczenia te przeprowadziła Web3 Foundation. Przeanalizowali całą gamę danych, które pozostawiamy podczas przeglądania Internetu. Zapytania, dane o lokalizacji, głupie zdjęcie kota przesłane o 2 w nocy. Wszystko to składa się na jeden obraz.
Wcześniej dane te były wykorzystywane wyłącznie do wyświetlania reklam ukierunkowanych. A teraz? Szkolą sztuczną inteligencję.
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że każde pytanie zadane przez ChatGPT lub poprawienie literówki za pomocą autokorekty zasila system.
Tak twierdzi Bill Laboon z Web3. I ma rację. Większość ludzi postrzega prywatność jedynie przez pryzmat reklam, takich jak oferta sprzedaży butów do biegania, którą zobaczyli pewnego dnia w 2019 r. To stara gra.
Nowa gra opiera się na innych zasadach.
Twoje dane kształtują modele, które napędzają kolejną falę technologii komputerowej. To jest układ krążenia sztucznej inteligencji. Jednocześnie osoba dostarczająca tę „dostawę krwi” nie otrzymuje żadnych dywidend.
Weź Amazon, Meta lub Alphabet.
Zarabiają około 100 GBP rocznie na użytkownika. Od każdej indywidualnej osoby. W skali globalnej liczba ta gwałtownie rośnie. Kapitalizacja Nvidii sięgnęła pięciu bilionów dolarów, Apple i Microsoft przekroczyły granicę czterech bilionów dolarów. Szacunki wydają się szalone, bo paliwo jest darmowe. A przynajmniej tak starają się wszystkich przekonać.
Laboon nazywa sytuację pilną. Opowiada się za Internetem zorientowanym na użytkownika. System, w którym zachowujemy kontrolę. Już teraz? Odmawia się nam udziału w systemach zbudowanych na naszych własnych danych.
Czy to jest jak kradzież, jeśli nie wymienia się pieniędzy?
Najprawdopodobniej tak. Prawodawstwo nie nadąża jednak za rozwojem sytuacji. Wartość pozostaje na serwerach korporacji. Ale nie z nami.
