додому Internet i IT Jak wynalazek HTML Tima Bernersa-Lee zmienił na zawsze Internet

Jak wynalazek HTML Tima Bernersa-Lee zmienił na zawsze Internet

Tim Berners-Lee nie tylko tworzył strony internetowe. Napisał kod, który przekształcił Wiek Informacji ze snu w rzeczywistość. Sieć WWW nie została zaprojektowana tak, aby pochłaniać naszą uwagę lub sprzedawać nam reklamy. Musi rozwiązać prosty, ale irytujący problem: niemożność znalezienia tego, co wiedzą inni.

Pracował w CERN-ie. Ta instytucja badawcza tonie w papierkowej robocie. Pliki były rozproszone po różnych systemach informatycznych. Jeśli chciałeś wiedzieć, co odkryli twoi koledzy, musiałeś sam to znaleźć. Wszystko było nieprzejrzyste. To było nieskuteczne. To był koszmar izolowanych danych.

Berners-Lee jest tym zmęczony. Chciał przejrzystości. Chciał sposobu publikowania i odbierania informacji niezależnie od sprzętu. Opracował więc narzędzie, które pozwalało połączyć wszystko w jedną całość.

HTML i narodziny wczesnej sieci

Dokonał tego przełomu, używając wymyślonego przez siebie języka: HTML. Hipertekstowy język znaczników.

Choć może się to wydawać techniczne, koncepcja ta jest czysto logiczna. Łącz dokumenty z dokumentami. Linki do stron. Sieć ta została pierwotnie stworzona do wewnętrznego użytku akademickiego. Jest to narzędzie umożliwiające wymianę artykułów naukowych i materiałów pomiędzy fizykami.

Potem wszystko się zmieniło.

W roku 1990 kod zaczął wyciekać z laboratoriów i trafiać na uniwersytety. Zamek kliknął. Nagle Internet nie był już przeznaczony wyłącznie dla rządów i wojska. Stało się dostępne dla każdego, kto ma połączenie.

Od narzędzia akademickiego do służby publicznej

Nie wybuchł w ciągu nocy. Było to powolne rozszerzanie dostępu.

Na pierwszym miejscu znalazły się uniwersytety. Naukowcy zaczęli publicznie dzielić się swoimi odkryciami. Potem pojawiły się korporacje. Dostrzegli potencjał zwiększenia wydajności. Wreszcie do procesu dołączyły osoby prywatne. Sieć stała się miejscem, w którym każdy może publikować, a nie tylko ci, którzy mają wsparcie instytucjonalne.

Początki były związane z uczestnictwem. Dołącz do Internetu. Publikujesz stronę. Łączysz ją z innymi. Był to chaotyczny, otwarty eksperyment w globalnej komunikacji.

Produktywność i nowe pomysły

Przenieśmy się szybko do dnia dzisiejszego. To proste uczestnictwo uległo zmianie.

Już nie tylko uczestniczymy. Wymagamy wydajności. Oczekujemy, że sieć załaduje się natychmiast. Oczekuje się, że będzie w stanie przesyłać strumieniowo wideo 4K bez buforowania. Pierwotne marzenie o otwartym dostępie zostało przyćmione przez ciągłą potrzebę szybkości i funkcjonalności.

Ale historia jeszcze się nie skończyła. Na początku istnienia Internetu zrodziły się niezliczone pomysły na to, jak Internet mógłby stać się mobilny. Wciąż staramy się znaleźć równowagę pomiędzy tą początkową otwartością a złożoną infrastrukturą współczesnego życia.

Fundacja została utworzona. Kod jest bardzo stary. Możliwości dopiero się zaczynają.

Zmieniło się teraz pytanie, jakiego dostawcę Internetu wybrać. Nie chodzi już tylko o warunki techniczne. Chodzi o to, jak spędzasz dzień. Kim jesteś w Internecie?

Odpowiedź na to pytanie zależy od Twojej taryfy. Poniżej znajduje się zestawienie typów użytkowników.

Codzienny użytkownik

Sprawdzasz sieci społecznościowe. Czytasz e-mail. Robisz zakupy online. Oglądasz krótkie filmy. To jest Twój codzienny rytm.

Nie potrzebujesz gigabitu. Wystarczy najbardziej podstawowa oferta. Najprawdopodobniej jest nawet zbędny dla Twoich potrzeb.

Skoncentruj się na następujących wartościach:
– Pobieranie: 6 Mb/s
– Przesyłanie: 0,5 Mbit/s

Nie potrzebujesz więcej. Kropka.

Przeglądarka (IPTV)

Pożegnałeś ARD, ZDF i RTL. Nie jesteś miłośnikiem klasycznych filmów. Chcesz być elastyczny.

IPTV to Twój format. Telewizja przez Internet. Korzyść? Jakość obrazu i ogromny wybór kanałów. Możesz oglądać w dogodnym dla Ciebie czasie. Godziny rozpoczęcia i zakończenia transmisji nie mają znaczenia.

Obowiązują tu następujące zasady:
– Dolny limit: taryfa 25 Mbit/s
– Zalecenie: taryfa 50 Mbit/s wykorzystująca technologię VDSL

Dlaczego VDSL? Umożliwia to jednoczesne nadawanie wielu kanałów HD na jednej linii. Żadnych zamrożeń.

Fani muzyki i filmu (streaming)

Klasyczny telewizor? Nie dla ciebie. Polegasz na własnym miksie. Netflix, YouTube, Amazon Prime Video, Spotify. To są Twoje główne źródła.

Zwróć uwagę na grubość kanału.
– Dolny limit: taryfa 16 Mbit/s przez DSL

Działa to tylko wtedy, gdy jesteś jedynym użytkownikiem. Jeśli wiele osób przesyła strumieniowo wideo na tej samej linii, pojawią się problemy. Konsekwencją będzie buforowanie (ładowanie).

Czy masz nowoczesny telewizor 4K?
– Minimum: taryfa 25 Mbit/s

Gracze online

Nieważne do jakiej społeczności należysz. Czy to zwykłe gry, czy hardcorowe.

Musisz zrozumieć: zły internet oznacza porażkę. Jeśli obraz się zepsuje lub połączenie zostanie zawieszone, nie masz szans. Dotyczy to zarówno pobrań, jak i sesji online.

Minimalny próg dla graczy to taryfa 16 Mbit/s. Poniżej tego poziomu gra staje się loterią.

Przesyłający

Większość użytkowników patrzy tylko na prędkość ładowania. Ignorują kwotę zwrotu.

Jeśli jednak wysyłasz duże ilości danych lub korzystasz z przechowywania w chmurze, przesyłanie jest Twoją walutą. Zazwyczaj prędkości wysyłania stanowią tylko jedną piątą prędkości pobierania.

Przykład: przy taryfie 50 Mbit/s oznacza to 10 Mbit/s wyjścia.

Potrzebujesz więcej?
– Technologia światłowodowa
– Wektorowanie

Rozwiązania te zapewniają prędkość wysyłania danych do 40 Mbit/s. Jest to istotne dla twórców treści i małych firm.

Opcja XXL

Mieszkanie komunalne lub duża rodzina. Wielu użytkowników w tej samej sieci.

Obowiązuje tu tylko jedna zasada: kanał powinien być jak najszerszy.
– 50 000 Mbit/s jest dobre.
– 100 000 Mbit/s jest jeszcze lepsze.

Jaka jest różnica? Niezależność. Każdy użytkownik otrzymuje własną przepustowość, niezależnie od tego, kiedy i jak długo jest online. Żadnych kompromisów.

Praktyczna wskazówka: testy prędkości są koniecznością

Jeżeli w porządku obrad jest kwestia zawarcia umowy? Sprawdź szczegóły. Pierwszym kryterium wyboru jest prędkość ładowania i aktualizacji. Dostawcy z dumą wyświetlają te liczby. Zaufać im ślepo? Nie.

Zmieniasz dostawcę? Uruchom test wydajności. Już teraz.
Czy regularnie zmieniasz dostawców? Rób to cały czas.

Testy prędkości mierzą wydajność w świecie rzeczywistym. Pokazują, że to, co jest sprzedawane, faktycznie dociera do użytkownika.

Pułapki przy zmianie dostawcy

Przy porównaniu liczy się nie tylko prędkość. Tematem dyskusji są także wahania w ciągu dnia. Ale korzyści są również znaczące.

Darmowy router? Konsola multimedialna? Wi-Fi wszędzie? Telewizja mobilna? Wybierz wideo? To może być decydujący czynnik.

Centrum Konsumenckie udokumentowało najważniejsze punkty przy zmianie dostawcy. Po zidentyfikowaniu nowego dostawcy należy usprawnić logistykę.

  1. Sprawdź okres wypowiedzenia umowy
  2. Zaplanuj przejście z wyprzedzeniem
  3. Przenieś numer telefonu (prawie każdy tego chce)

Oczekiwana przerwa w komunikacji jest często niepotrzebna. Ale jeśli tak się stanie, niezależnie od tego, jak dobrze zaplanowano, działaj natychmiast.

“Jeśli przejście w ciągu jednego dnia kalendarzowego ostatecznie się nie powiedzie, pomimo wszystkich podjętych środków, należy to zgłosić, oprócz skargi do odpowiednich dostawców, natychmiast na piśmie lub pocztą elektroniczną do Federalnej Agencji ds. Sieci (Bundesnetzagentur). W ten sposób można mieć pewność, że przerwa w komunikacji będzie trwała tylko kilka dni. Federalna Agencja ds. Sieci może nałożyć karę w wysokości do 100 000 euro za nielegalne przerwanie linii komunikacyjnej. “

To jest dźwignia. Jeśli przejście się nie powiedzie, zgłoś to Federalnej Agencji Sieci. Nie czekaj. Nie rób sobie nadziei. Raport.

Penetracja Internetu w Niemczech przedstawia mieszany obraz. Kto go używa i dlaczego? To zależy od odpowiedzi na pierwsze pytanie. Jakim typem użytkownika jesteś?

Kto naprawdę będzie online w 2025 r.?

Spójrz na surowe liczby. Historia, którą opowiadają, różni się od paniki, którą zwykle widzimy w nagłówkach wiadomości.

Większość ludzi nie tylko wypróbowuje medium cyfrowe – oni w nim pływają.

86% ogółu respondentów w wieku 10 lat i więcej korzysta z Internetu codziennie lub prawie codziennie.

Następna jest cotygodniowa grupa użytkowników. 10% korzysta z Internetu przynajmniej raz w tygodniu.

A co z maruderami? Tylko 3% osób korzysta z Internetu rzadziej niż raz w tygodniu.

Różnica jest ogromna.

Ale to jest punkt zwrotny. Płeć nie jest tu czynnikiem decydującym. To nawet nie jest blisko.

Jeśli podzielisz dane ze względu na płeć – dziewczęta i chłopcy, kobiety i mężczyźni – linie będą prawie równoległe.

Weźmy codzienne użycie.

84% dziewcząt i kobiet korzysta z Internetu codziennie lub prawie codziennie.

88% chłopców i mężczyzn robi to samo.

Jest to różnica 4%. W świecie big data jest to szum statystyczny.

Przyjrzyjmy się teraz tylko użytkownikom tygodniowym.

12% kobiet korzysta z Internetu przynajmniej raz w tygodniu.

9% mężczyzn robi to samo.

Drobna zmiana. Ale prawie niezauważalne.

Potem grupa tych, którzy przychodzą rzadziej niż raz w tygodniu.

4% kobiet.

3% mężczyzn.

3%.

Różnica nawet jednego punktu procentowego nie ma znaczenia.

Internet to nie klub dla chłopców. To też nie jest bractwo.

On jest po prostu… wszędzie.

Dla większości z nas to podstawa. Sufit. Powietrze, którym oddychamy.

Dlaczego zachowujemy się, jakby to był inny świat?

Postrzegamy łączność jako wybór moralny. „Och, czy jesteś zawsze online?”

Tak. Bo wszystko jest w internecie.

Twój bank. Twoje dane medyczne. Twoje wiadomości. Twoi przyjaciele.

Dane nie kłamią. Różnica między płciami jest martwa.

Nie żyje od wielu lat. Przestaliśmy oglądać, ponieważ historie, które chcemy sprzedać, nie są już oparte na faktach.

Prawdziwa historia to niemal powszechna akceptacja.

86 procent. Codziennie.

To nie jest hobby. To jest infrastruktura.

Jesteśmy połączeni. Zarówno dosłownie, jak i w przenośni.

Co stanie się z pozostałymi 3%? Są wartościami odstającymi. Nie jest to regułą.

Nie pytaj, czy dziewczęta korzystają z Internetu częściej niż chłopcy.

Zadaj sobie pytanie, jak zmieni się Twoje codzienne życie, gdy będziesz mieć świat w kieszeni.

Zadaj sobie to pytanie:

Jeśli spojrzeć na grupy wiekowe, liczby mówią same za siebie. Na pierwszym planie osoby w wieku 16–24 lata. 96% respondentów korzysta z Internetu codziennie lub prawie codziennie. To daleko od limitu.

Na drugim miejscu znajdują się osoby w wieku 25-44 lata z 94%. Walka o pierwsze miejsce była zacięta, ale zwyciężyli młodzi użytkownicy. Na trzecim miejscu znalazła się grupa wiekowa 45–64 lata z 84%. Następnie odsetek ten spada do 79% wśród młodzieży w wieku 10–15 lat. Najstarsza grupa wiekowa (65+) znalazła się w pierwszej piątce z 69%.

Jednak połączenie z siecią oznacza coś więcej niż tylko dostęp. Chodzi o cel użycia.

Inne badanie dotyczące korzystania z Internetu wykazało, że 90% użytkowników wyszukuje informacje o produktach i usługach. To jest główny czynnik. Na kolejnych miejscach znajdują się bankowość internetowa (57%) i media społecznościowe (55%).

Kiedy te wartości procentowe zostaną rozbite na grupy wiekowe, obraz ulegnie radykalnej zmianie.

96% wyszukiwań produktów i usług dokonują osoby w wieku 25–44 lata. Tuż za nimi plasują się starsi użytkownicy (45–64 lata) – 92%. W grupie wiekowej 16–24 lata udział ten spadł do 89%. Odsetek osób starszych wynosi 86%. A co z dziećmi w wieku 10–15 lat? Tylko 61%. Nie dokonali jeszcze żadnych zakupów. Ich interesy leżą na innej płaszczyźnie.

Bankowość internetowa opowiada inną historię. Największą grupę stanowią osoby w wieku 25-44 lata – 77%. Udział osób w wieku 45–64 lata wynosił 58%. Udział osób starszych wynosi 46%. Odsetek osób w wieku 16–24 lat jest zaskakująco niski i wynosi zaledwie 42%. A co z grupą 10-15 lat? Tylko 3%. Po prostu nie mają pieniędzy na bankowanie.

Media społecznościowe pokazują obraz odwrotny. 88% użytkowników to młodzi ludzie w wieku 16–24 lat. W grupie wiekowej 25–44 lata udział ten spadł do 71%. Udział dzieci (10–15 lat) wyniósł 64%. Starsze grupy gwałtownie spadają z listy. 40% to osoby w wieku 45–64 lata. Osoby starsze? Tylko 21%.

Deficyty infrastruktury i dostępność łączy szerokopasmowych

Zrozumienie, w jaki sposób ludzie korzystają z Internetu, nie ma sensu, jeśli samo połączenie nie istnieje. Dostępność dostępu należy zweryfikować, zanim ukształtują się nawyki.

Wysokie prędkości pobierania i wysyłania są pożądane, ale nie powszechne w Niemczech. Obecnie niemal wszędzie dostępna jest prędkość 1–2 megabitów na sekundę (Mb/s). To jest punkt wyjścia.

Ale jeśli potrzebujesz 6 Mb/s, sytuacja staje się trudna, szczególnie na obszarach wiejskich. Dostępność jest znacznie zmniejszona.

Prędkość 16 Mbit/s obejmuje jedynie 63,2% terytorium.
Przy 30 Mb/s zasięg spada do 48,9%.
Przy stabilnych 50 Mbit/s jest to zaledwie 29,9%.

Wartości te podkreślają poważne braki w infrastrukturze szybkiej kolei na obszarach wiejskich. Należy jednak zauważyć, że wysokiej jakości łącze szerokopasmowe o przepustowości powyżej 16 Mb/s jest dostępne nie tylko na obszarach wiejskich. Spada także na obszarach półmiejskich. Nawet w ośrodkach miejskich zasięg na tak wysokim poziomie jest ograniczony. Mapy zasięgu są bardziej fragmentaryczne, niż myślisz.

Jak transformacja cyfrowa kształtuje krajobrazy miejskie

Internet to coś więcej niż tylko narzędzie. Kształtuje otaczający nas świat fizyczny. Potrafi stwarzać możliwości i niszczyć innych. Jest to zarówno przekleństwem, jak i błogosławieństwem.

Kiedy zaakceptujesz tę dwoistość, możesz zacząć widzieć, dokąd zmierzają sprawy.

Scenariusz 1: Koniec tradycyjnego biura

Internet zapewnia firmom elastyczność. Praca zdalna poprzez wideokonferencje na Skype stała się codziennością. To już nie jest sen. Taka jest obecna rzeczywistość.

Ale co się stanie, gdy firmy przejdą całkowicie na technologię cyfrową? Stać się elastycznym i niezależnym od lokalizacji?

Zmienia się także wygląd miast.

Krajobraz miejski prawdopodobnie ulegnie zmianie w nadchodzących dziesięcioleciach. Zakłady produkcyjne wyposażone w komputery i roboty staną się częścią gospodarki. Co stanie się z potężnymi wieżowcami biurowymi? Zostaną odnowione.

Być może w przestrzeniach współpracy (coworkingach). Ewentualnie w budynkach mieszkalnych.

Struktura pracy się załamuje. Budynki stają się przestarzałe.

Nie ma już pytania, czy tak się stanie. Pytanie brzmi, czy mamy infrastrukturę niezbędną do wspierania tych zmian i kto pozostanie w tyle, gdy linie dużych prędkości nie dotrą do ich bram.

Drugi przypadek jest prostszy niż myślisz. Dotyczy to automatyzacji związanej z danymi osobowymi.

Jeśli podasz Internetowi wystarczającą ilość informacji o swoim życiu, zacznie on podejmować decyzje za Ciebie. Nie musisz już udawać się do zwykłego sklepu po podstawowe towary. Po co stać w kolejce po mleko, papier toaletowy i miesięczne środki higieniczne? Algorytmy wiedzą, że zaczyna Ci brakować. Dopasuj swój kalendarz do swoich nawyków zakupowych. Przewiduj potrzeby, zanim zorientujesz się, że istnieją.

Następnie pojawia się kwestia prezentów.

Obecny system po prostu wysyła powiadomienie: „Jutro są urodziny Johna”. To wszystko. To bez sensu.

Nowy model idzie głębiej. Pamiętam, jak ty i John jedliście razem sushi trzy lata temu. Wiem, że bardzo podobała mu się skórzana kurtka, którą mu dałeś ostatnim razem. System oferuje prezent, który naprawdę pasuje. Nie ma już uniwersalnych zestawów upominkowych. Nigdy więcej zgadywania. Maszyny zajmują się logistyką. Zajmujesz się radością.

Zmiany te oznaczają, że tradycyjne doświadczenie w handlu detalicznym kurczy się. Idź do sklepu i kup tylko to, czego potrzebujesz dotknąć. Do wszystkiego innego służą już drony dostawcze i ciężarówki.

Powolne przebudzenie sektora edukacyjnego

Teraz spójrz na drugą stronę medalu.

W porównaniu z innymi obszarami cyfrowego świata edukacja postępuje bardzo powoli. Utknęliśmy w chaosie regulacyjnym. Różne stany mają różne zasady. To wszystko jest bardzo zagmatwane. Przestarzały.

Ale na ścianie pojawiają się pęknięcia.

Przyjrzyjmy się obszarowi kształcenia ustawicznego. Instytucje prywatne. Kursy online. Są nowoczesne. Są szybkie. Cenią elastyczność.

Testowana formuła:
1. Ucz się teorii online we własnym tempie.
2. Weź udział w warsztacie praktycznym.
3. Rozwiąż test.
4. Zdobądź certyfikat.

Ten sposób działa. Prowadzi do kariery. Rozwija umiejętności. To skuteczne.

Ale tradycyjny system K-12 pozostaje uparty. Ona zostaje w tyle. Dlaczego?

Ponieważ głównym problemem nie jest technologia. To jest w treści.

Zanim utworzysz cyfrową klasę, musisz najpierw odkurzyć program nauczania. Programy nauczania wymagają całkowitej zmiany. Przez dziesięciolecia byli pogrzebani pod nieistotnymi informacjami. Dopóki szkoły nie pozbędą się starego bagażu, etykieta „edukacji cyfrowej” jest po prostu namalowana na chwiejnym fundamencie.

Infrastruktura przyszłości już istnieje. Internet wie, czego potrzebujesz. Istnieją narzędzia do elastycznego uczenia się. Ale jaka jest podstawowa struktura tego, jak edukujemy nasze dzieci? Wciąż czeka na aktualizacje.

Technologia obiecuje nas uratować. Teoria jest prosta. Gdy Internet przejmuje nasze nudne codzienne zadania, w końcu możemy odetchnąć. Ale czy to naprawdę skuteczne? A może po prostu zamieniamy zmęczenie fizyczne na cyfrowy niepokój? Odpowiedź nie jest czarno-biała. Wszystko jest bardzo zagmatwane.

Teraz używamy tych narzędzi, aby kupić czas. Ale to jest pułapka. Tworzysz pustą przestrzeń, którą możesz wypełnić większą ilością pracy. Musimy przestać wykorzystywać efektywność cyfrową, aby zrobić więcej. Musimy go użyć, aby skupić się na człowieku.

„Nie chodzi o to, żeby stworzyć więcej przestrzeni do pracy. Chodzi o to, żeby zadbać o siebie i skupić się na sobie.”

Rozwój mikrozarządzania aplikacjami mobilnymi

Rozważmy rynek aplikacji „wellness”. Są wszędzie. Pobierasz monitor nawodnienia, bo wiesz, że jesteś odwodniony. Wysyła powiadomienie. Pijesz wodę. Tylko. Ale to sięga jeszcze głębiej.

Jeśli cały dzień siedzisz w fotelu biurowym, ta sama aplikacja przypomni Ci o rozciąganiu. Zeskanuj swoje jedzenie. Szybko robisz zdjęcie swojego lunchu. Aplikacja rejestruje kalorie. Jeśli zjadłeś więcej, niż spaliłeś, otrzymasz naganę. To bierne monitorowanie własnego ciała.

Podróże to kolejne pole bitwy. Inteligentna aplikacja wakacyjna zajmuje się organizacją podróży. Znajduje najtańszy hotel. Planuje najlepszą trasę kolejową. Informuje Cię, która stacja metra znajduje się najbliżej Twojego mieszkania Airbnb. Śledzi także pogodę, dzięki czemu nie złapie Cię deszcz. Następnie jest aplikacja do tłumaczenia. To było bardzo przydatne. Być może wkrótce będziesz w stanie poruszać się w rozmowach w obcym języku, nie brzmiąc jak turysta, dzięki opanowaniu slangu i kontekstu kulturowego.

Koniec listy zakupów

Najbardziej praktyczna integracja ma miejsce w kuchni. Aplikacje zakupowe i przepisy łączą się w jedno. Kończysz trening na siłowni. Stare „biuro” zniknęło, a na jego miejscu pojawiła się domowa siłownia. Kiedy wchodzisz, artykuły spożywcze są już pod drzwiami. Wegańskie? Paleo? Dieta niskowęglowodanowa? Aplikacja wie, czego potrzebujesz.

Lodówka rozmawia z supermarketem. Lodówka rozpoznaje, kiedy weźmiesz ostatnie jajko. Zamawia więcej. To już nie jest fantastyka naukowa. Jest dopiero wtorek.

Inteligentny dom i czynniki samotności

Witamy w Twoim inteligentnym domu. Kiedy wchodzisz, ogrzewanie jest włączone. Twoja ulubiona playlista uruchamia się automatycznie. Kawa jest świeża. To wydaje się być magią.

Ale kto lubi to w domu?

Technologia ma tu problem: empatię. Intymność. Współczucie. Tych rzeczy nie da się zdigitalizować. Nie całkiem.

Jeśli mieszkasz samotnie (coraz większa część populacji w jednym społeczeństwie), Twoje interakcje z mediami społecznościowymi mogą wyglądać inaczej. Teoria jest taka, że ​​algorytm dopasowuje Cię do osób, które są z Tobą zgodne, na podstawie wspólnych zainteresowań i danych naukowych. To efektywność zastosowana do samotności. Ale czy to przypomina rzeczywistość? Prawdopodobnie nie.

Przyszłość jest niepewna

Spędzamy dużo czasu martwiąc się tym, co dzieje się w Internecie. Czy to realistyczny wybór? Zmiany nastąpią. Ale dzieje się to stopniowo.

Prawdziwym wyzwaniem dla użytkowników jest wyrobienie sobie lepszej oceny sytuacji. Niemal codziennie musimy decydować, które części naszego życia chcemy pozostawić online, a które przenieść offline. Nie doszło do całkowitego porzucenia sieci WWW. Jesteśmy tak połączeni.

Dostawcy Internetu muszą stale się udoskonalać. Lista dostawców jest już ogromna i stale rośnie. Czy światowy gigant zwycięży? A może eksperci obstawią przy swoim?

Śledź typy użytkowników. Kategorie, którymi opisujemy użytkowników Internetu, zmieniają się. Łączą się. Są oddzieleni. Pojawiają się nowe typy. Wraz z ewolucją narzędzi rosną także nasze wymagania wobec nich.

To nie jest całkowita przerwa. To jest ewolucja. Wciąż zastanawiamy się, kim ostatecznie chcemy zostać.

Exit mobile version