10 rzeczy, których nigdy nie powinieneś publikować w mediach społecznościowych w 2009 roku

9

W 2009 roku nie można przejść ulicą ani połączyć się z Wi-Fi w kawiarni, nie słysząc o mediach społecznościowych. Jest to definiujące narzędzie komunikacji tamtej epoki. Jeśli nie zauważyłeś, trzydzieści pięć procent wszystkich dorosłych użytkowników Internetu ma obecnie profil na co najmniej jednej dużej stronie. Ponad połowa z nich – 51 procent – ​​zarejestrowała się na więcej niż jednej stronie. Młodzi ludzie są jeszcze bardziej zaangażowani. Trzy czwarte użytkowników w wieku od osiemnastu do dwudziestu czterech lat ma profil online.

Dane Pew Research Center są jasne. Osiemdziesiąt dziewięć procent tych młodych użytkowników odwiedza te platformy, aby być na bieżąco z przyjaciółmi. pięćdziesiąt siedem procent wykorzystuje je do organizowania spotkań. czterdzieści dziewięć procent aktywnie próbuje nawiązać nowe przyjaźnie. Przydatność tych platform jest niezaprzeczalna.

Krajobraz jest zatłoczony. Facebook, MySpace, LinkedIn, Friendster, Urban Chat i Black Planet to tylko niektóre z nazw. Istnieje ponad sto podobnych stron internetowych łączących ludzi na całym świecie. Każdy chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami i uczuciami. Ale jest pewien haczyk. Podobnie jak w prawdziwym życiu istnieje coś takiego jak nadmiar informacji (TMI – Too Much Information).

Łatwo jest dać się wciągnąć w społecznościowe aspekty serwisów takich jak Facebook. Czujesz się połączony z innymi. Czujesz się słyszany. Jednak to, co zdecydujesz się udostępnić, będzie widoczne dla wszystkich, chyba że ograniczysz dostęp do Twoich informacji. To samo badanie Pew wykazało, że czterdzieści procent użytkowników ma publiczny dostęp do swoich profili. Każdy może zobaczyć swoje dane. Pozostałe sześćdziesiąt procent ogranicza dostęp do przyjaciół, rodziny i współpracowników.

Udostępnianie danych osobowych nieznajomym może być niebezpieczne. Jest kilka rzeczy, które zdecydowanie powinieneś umieścić na swojej liście „nie publikuj”. W tym artykule przyjrzymy się dziesięciu takim punktom.

10: Rozmowy osobiste

Zacznij od tego co piszesz. Twoje prywatne wiadomości (DM) nie są publiczne, ale zrzuty ekranu tak. Załóż, że wszystko, co napiszesz, jest trwałe.

Publiczny charakter muru

Facebook działa w oparciu o prostą, choć często źle rozumianą dychotomię. Masz osobistą skrzynkę odbiorczą, która działa jak poczta e-mail — jest bezpośrednia, intymna i przeznaczona dla jednego odbiorcy. Potem masz ścianę. Mur jest placem publicznym. Jest widoczna dla każdego. Wiadomości, zdjęcia i filmy tam zamieszczane są transmitowane do Twojej sieci kontaktów. To nie jest bezpieczny kanał przekazywania wrażliwych danych.

Pomyśl o tym w ten sposób. Nie stałbyś na rogu ulicy z megafonem i krzyczał o swojej historii medycznej lub najgłębszych tajemnicach. Robienie tego na Facebooku nie różni się od tego. Dotyczy to mglistego świata etykiety mediów społecznościowych. Nie ma oficjalnych wytycznych. Żaden kodeks zasad korporacyjnych nie określa tych zasad. Musisz kierować się własnym osądem. Oto podstawowa zasada: jeśli nie czujesz się komfortowo, dzieląc się tym osobiście z odległymi krewnymi, współpracownikami lub nieznajomymi, nie publikuj tego na swojej tablicy.

Jeśli nie jest to coś, czym chciałbyś podzielić się osobiście z odległymi krewnymi, znajomymi, współpracownikami lub nieznajomymi, nie powinieneś udostępniać tego na swojej tablicy na Facebooku.

Konsekwencje ignorowania tego są proste. Tracisz kontrolę. Kiedy już znajdzie się na ścianie, jest poza twoją kontrolą. Można to potraktować jako zrzut ekranu. Udział. Pamiętać. Internet pamięta długo, ale od razu pojawia się ludzkie zawstydzenie.

9: Plany społeczne

Kiedy zaczynasz koordynować współpracę ze znajomymi, rozróżnienie między publicznym a prywatnym staje się jeszcze bardziej krytyczne. W tym miejscu najważniejsze stają się ustawienia Prywatności wydarzeń na Facebooku. Zaproszenie na imprezę umieszczone na Twojej tablicy jest widoczne dla każdego, kto może zobaczyć Twój profil. To sygnalizuje całej Twojej sieci, że coś planujesz. Współpracownik, którego próbujesz unikać, może to zobaczyć. Były, o którym próbujesz zapomnieć, może to zobaczyć.

Musisz zdecydować, kto naprawdę powinien o tym wiedzieć. Jeśli chcesz zaprosić małą grupę bez rozgłaszania tego do trzystu osób, nie używasz ściany. Używasz wiadomości prywatnej. Lub utwórz wydarzenie prywatne. Platforma udostępnia narzędzia umożliwiające kontrolę Twojej widoczności. Użyj ich.

Dlaczego tak wiele osób to ignoruje? Bo ściana wydaje się być główną sceną. Wygląda na to, że właśnie tam toczy się akcja. Ale ściana nie jest przeznaczona dla logistyki. To nie jest subtelna wskazówka, gdzie będziesz w sobotę o 20:00. Jest przeznaczony do reklam. Do zdjęć zachodu słońca. Za opinie na temat polityki, które chcesz, aby przeczytał cały świat.

Plany społeczne wymagają ostrożności. Jeśli chcesz zachować swój weekend w tajemnicy, trzymaj go z daleka od ściany. Używaj narzędzi zaprojektowanych z myślą o intymności. Wiadomości. Grupy prywatne. Zamknięte wydarzenia.

Ściana jest głośna. Ona jest bystra. To na pokaz. Twoje życie osobiste nie powinno być wystawiane na widok publiczny.

Publiczne ogłaszanie planów na weekend to szybka recepta na zawstydzenie, a w niektórych przypadkach realne niebezpieczeństwo. Jeśli nie organizujesz dużej uroczystości i nie chcesz, aby każdy kontakt w Twojej sieci potwierdzał udział, opublikowanie planów spowoduje efekt wykluczenia. Twoja firma zauważy, kto jest zaproszony, a kto nie. Napięcie społeczne pojawia się natychmiast i zupełnie niepotrzebnie.

Jednak kwestie etykiety to tylko niewielka część Twoich obaw. Zagrożenia bezpieczeństwa są znacznie poważniejsze. Wyobraź sobie taką sytuację: zazdrosny były partner widzi post o tym, jak spotykasz się z kimś nowym w barze w centrum miasta. On dokładnie wie, gdzie i kiedy będziesz. Co mogłoby go powstrzymać przed pojawieniem się tam? Nic. Żadnych barier. Brak systemu ostrzegawczego. To nie jest paranoja; jest to udokumentowany wzorzec zachowań prowadzący do konfrontacji, skandali, a czasem także brutalnych incydentów. Jeśli planujesz małe spotkanie lub randkę, wyślij prywatną wiadomość lub bezpieczne zaproszenie e-mailem. Nie publikuj szczegółów w swoim kanale publicznym. Pamiętaj, że każdy, kto ma dostęp do Twojego profilu, może je zobaczyć.

Ryzyko łączenia kont społecznościowych

8: Łączenie witryn

Iluzja oddzielnych światów

Większość ludzi gra pod wieloma tożsamościami. 51% użytkowników mediów społecznościowych posiada konta na więcej niż jednej platformie. Tworzy poczucie izolacji. Tutaj budujesz profesjonalny wizerunek. Tam możesz się rozładować dyskutując o korkach.

Ale ściany są cienkie. Zwłaszcza jeśli klikniesz „Dodaj jako znajomego” lub „Połącz konta”.

Ten niewinny post w piątkowy wieczór? Być może w poniedziałek rano właśnie uruchomiła powiadomienie w kanale Twojego współpracownika. Granica między osobistymi skargami a reputacją zawodową zaciera się.

Kiedy LinkedIn spotyka się z Facebookiem

Przyjrzyjmy się mechanice łączenia profili. To powinno być wygodne. Jednym kliknięciem możesz udostępnić swój nowy post. Płynny pomost pomiędzy Twoim CV a rzeczywistością.

Ale wygoda wiąże się z ryzykiem ujawnienia.

Jeśli potraktujesz te platformy jak oddzielne pokoje, narażasz się na kolizję. To, co uważasz za nieszkodliwą zabawę na Facebooku, na LinkedIn może wyglądać jak rażące zaniedbanie. Jedna strona to impreza. Drugim jest spotkanie z klientem. Algorytm nie dba o kontekst. Po prostu widzi zbieg okoliczności.

Przestroga z 2009 roku

Spójrzmy na fakty. W 2009 roku na światło dzienne wyszła historia, która do dziś stanowi poważne ostrzeżenie.

Pracownik poszedł na zwolnienie lekarskie. Nawiązał do choroby. Poprosiłem o wolny weekend.

Następnie zamieścił zdjęcia na Facebooku. Zdjęcia siebie na imprezie. Ten sam weekend. Tej samej nocy twierdził, że leży w łóżku.

Pracodawca to zauważył. To nie było ukryte. Łatwo było znaleźć. Pracownik został zwolniony.

„Jeśli zdecydujesz się połączyć swoje profile, nie będzie to już scenariusz obejmujący „życie osobiste” i „życie zawodowe”.”

Logika jest okrutna, ale prosta. Nie możesz stworzyć dwóch różnych rzeczywistości, jeśli Twoje cyfrowe ślady wskazują na tę samą osobę.

Jak działa wyciek międzyprofilowy

To nie tylko pech. To jest pytanie o architekturę.

Łącząc konta, tworzysz mosty danych. Tagi Wspólne zainteresowania. Przyjaciele, którzy działają jako brokerzy informacji.

Dlaczego to jest ważne:
* Możliwość wyszukiwania: Pracodawcy korzystają z narzędzi wyszukiwania w mediach społecznościowych. Szukają niespójności.
* Wspólna sieć kontaktów: Twój kolega ze studiów pisze o Twojej szalonej nocy. Twój przyszły szef widzi ten post, ponieważ oboje są powiązani z tym kolegą z klasy.
* Integracja platform: Niektóre narzędzia automatycznie publikują aktualizacje. Promocja na LinkedIn może automatycznie pojawić się na Facebooku, ujawniając szczegóły, którymi nie miałeś zamiaru się dzielić.

Gdzie narysować linię

Co więc powinieneś zrobić?

Nie musisz rezygnować z mediów społecznościowych. Ale musisz sprawdzić swoje połączenia.

  1. Rozłącz, jeśli to możliwe. Wyłącz funkcje automatycznego publikowania.
  2. Sprawdź swoje ustawienia prywatności. Upewnij się, że Twoje profile osobiste są bezpieczne.
  3. Na podstawie widoczności. Pisz każdy post tak, jakby czytał go Twój szef, babcia i przyszły pracodawca.

Dychotomia osobista i zawodowa umarła. Zmarła, gdy zaczęliśmy łączyć nasze tożsamości.

Nie publikujesz w pustce. Publikujesz w internecie. A sieci przesyłają informacje.

Dzielenie się swoim życiem w Internecie jest łatwe. Dzielenie się nim z konkurencją jest kosztowne.

Chcesz porozmawiać o swoim awansie? Zachowaj to w tajemnicy. Jeśli konkurent dowie się, że robisz postępy w swojej karierze, będzie w stanie przewidzieć kolejny strategiczny ruch Twojej firmy. Planowana rozbudowa? Dla nich to już jest analiza rynku. Rola w dużym projekcie? Dokładnie. Zasada jest prosta: jeśli przyniesie to korzyść konkurencji, pozostań offline.

Firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem Sophos nie złagodziła swoich ustaleń. Sześćdziesiąt trzy procent firm wyraziło autentyczne zaniepokojenie tym, co ich pracownicy publikują w mediach społecznościowych. Obawa nie jest bezpodstawna. Jedna nieostrożna aktualizacja statusu może ujawnić wrażliwe szczegóły. Rady ekspertów ds. bezpieczeństwa wydają się proste. Bądź selektywny. Jeśli musisz świętować, wyślij osobisty e-mail. Bezpośrednio. Bezpiecznie. Żadnych publicznych śladów.

Niektóre organizacje potraktowały to zagrożenie tak poważnie, że wprowadziły rygorystyczne blokady. W intranetach tych firm nie znajdziesz działających linków do Facebooka ani Twittera. Działy IT filtrują adresy URL i całkowicie blokują dostęp do platform mediów społecznościowych. Celem jest wyeliminowanie pokus. Tu nie chodzi o kontrolowanie swojego życia; Chodzi o ochronę obwodu. Kiedy sieć jest fizycznie odizolowana od publicznej dyskusji, ryzyko przypadkowego wycieku zmniejsza się prawie do zera.

Problem zdjęć osobistych

Dlaczego zdjęcia Twoich dzieci stanowią ryzykowne dane

Uważasz, że opublikowanie zdjęcia swojego dziecka jest nieszkodliwe. Dla hakera jest to klucz do Twojej tożsamości.

Ataki socjotechniczne często opierają się na danych osobowych. Zdjęcie Twojego dziecka w szkole ujawnia lokalizację. Zdradza nazwę szkoły. Może nawet pochwalić się plecakiem z Twoim nazwiskiem. Informacje te są na wagę złota w przypadku prób phishingu.

Atakujący wykorzystują te dane do tworzenia wysoce spersonalizowanych oszukańczych schematów. Znają imiona członków Twojej rodziny. Znają Twoją codzienną rutynę. Wiedzą, gdzie zostawiasz swoje dzieci. Ten kontekst sprawia, że ​​e-mail lub rozmowa telefoniczna typu phishing jest znacznie bardziej przekonująca.

Ukryte metadane w każdym selfie

Oprócz oczywistych treści obrazy zawierają ukryte dane. Metadane EXIF.

Każde zdjęcie cyfrowe zawiera metadane. Obejmuje to datę, godzinę i często dokładne współrzędne GPS miejsca wykonania zdjęcia. Przesyłając zdjęcie swoich dzieci na forum publiczne, możesz udostępnić dokładną lokalizację swojego domu.

To nie jest tylko teoria. Jest to udokumentowane ryzyko. Eksperci ds. bezpieczeństwa przestrzegają przed publikowaniem geolokalizacji w czasie rzeczywistym lub rozpoznawalnych punktów orientacyjnych w tle osobistych zdjęć. Wygoda dzielenia się chwilami nie musi odbywać się kosztem Twojego bezpieczeństwa.

Jak bezpiecznie udostępniać treści bez przełączania się w tryb offline

Aby zachować bezpieczeństwo, nie musisz usuwać swoich kont w mediach społecznościowych. Musisz po prostu być mądrzejszy.

  • Opóźnij wysyłanie. Nie publikuj tam, gdzie jesteś. Opublikuj, gdzie byłeś wczoraj.
  • Usuń metadane. Użyj narzędzi, które usuwają dane EXIF ​​​​przed przesłaniem.
  • Ogranicz swoją publiczność. Korzystaj z zamkniętych grup lub list bliskich znajomych, aby otrzymywać osobiste aktualizacje.
  • Rozmyj tło. Jeśli musisz udostępnić lokalizację, wytnij rozpoznawalne punkty orientacyjne lub znaki drogowe.

Celem nie jest życie w bańce. Celem jest upewnienie się, że Twoje życie osobiste nie stanie się ciężarem dla pracodawcy ani celem dla przestępców. Granica między ekspresją osobistą a ryzykiem korporacyjnym jest cieńsza, niż myślisz. Jedno zdjęcie może otworzyć drzwi.

Pokusa dzielenia się jest nieodłączną cechą człowieka. Dyscyplina powstrzymywania się od głosu jest sprawą profesjonalną. W świecie, w którym są dane

Łatwo jest traktować swój profil jak otwartą księgę. Jeśli należysz do czterdziestu procent użytkowników, którzy pozostawiają całkowicie otwarte ustawienia udostępniania, każdy Twój post staje się przestrzenią publiczną. Dotyczy to również zdjęć Twoich dzieci. Atakujący nie potrzebują dyplomu z cyberbezpieczeństwa, aby korzystać z Internetu; muszą po prostu patrzeć.

Pomyśl o metadanych swojego życia. Publikujesz zdjęcie swojego małego Johna. W podpisie piszesz, że jest już na tyle dorosły, że może zostawać sam w domu. A może wspomniałeś, że Twojego współmałżonka nie ma w ten weekend. Dzielisz się czymś więcej niż tylko wspomnieniem. Przekazujesz plan podatności. Nikt nie planuje narażać swoich dzieci na ryzyko, dopóki nie będzie za późno. Bezpieczeństwo nie jest funkcją, którą można włączyć, gdy robi się groźnie. Jest to tryb domyślny.

Przestań traktować swój kanał w mediach społecznościowych jak billboard. Wysyłaj zdjęcia rodzinne tylko do zaufanych kręgów. Do ludzi, których znasz. Osoby, którym ufasz, aby nie robiły zrzutów ekranu i nie rozpowszechniały ich.

5: Twój adres i numer telefonu

Pozostawienie osobistych danych kontaktowych w biografii to leniwy błąd. Jest to również bezpośredni kanał nękania. Jeśli chcesz chronić swoją tożsamość cyfrową, przestań publikować swój adres domowy i numer telefonu komórkowego, skąd boty mogą je wyodrębnić.

Należy to bezpośrednio do kategorii zagrożeń bezpieczeństwa. Jeśli obecnie udostępniasz swój adres zamieszkania i numer telefonu w jakimkolwiek serwisie społecznościowym, narażasz się na poważne zagrożenia. Mówimy o kradzieży tożsamości i zagrożeniach fizycznych, takich jak włamanie.

Rozważ scenariusz, w którym publikujesz post o wyjeździe na wakacje. Jeśli Twój adres jest już publiczny, wszyscy wiedzą, że Twój dom jest pusty. To jest bezpośrednie zaproszenie.

Złodzieje tożsamości nie siedzą tylko za ekranami. Mogą odwiedzić Twoją skrzynkę pocztową. Mogą odebrać Twoją pocztę, otworzyć kartę kredytową na Twoje nazwisko i odejść bez szkody dla Twojej zdolności kredytowej.

Złodzieje działają w podobny sposób. Szukają łatwych celów. Idealnym celem jest pusty dom, w którym znajdują się kosztowności.

Samo opublikowanie numeru telefonu umożliwia osobom znającym się na Internecie łatwy dostęp do Twojego adresu. Usługi wyszukiwania wstecznego mogą udostępnić każdemu Twój adres domowy, jeśli podasz numer telefonu. To takie proste.

Informacje o finansach osobistych

Musisz jeszcze bardziej uważać na swoje dane finansowe. Publikowanie numerów kont, informacji o routingu, a nawet zrzutów ekranu wyciągów bankowych to przepis na katastrofę.

Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ gdy dane te znajdą się w domenie publicznej, trudno je wycofać. A kiedy już zostaną użyte, szkody są już wyrządzone.

Jak się chronić? Przestań się dzielić. Kropka.

Gdzie należy przechowywać te informacje? Tylko na prywatnych, bezpiecznych platformach. Nie na Twoim profilu publicznym.

Które platformy są najbezpieczniejsze? Te, które korzystają z szyfrowania typu end-to-end i mają ustawienia prywatności, które naprawdę rozumiesz.

Nie wszystkie sieci społecznościowe są sobie równe. Niektóre służą do komunikacji. Inne służą do gromadzenia danych. Poznaj różnicę.

Zostawiając swój adres w Internecie, zostawiasz drzwi otwarte. Nie bądź osobą, która zostaje okradziona, bo chce zdobyć lajki za zdjęcie z wakacji.

To nie jest paranoja. To jest profilaktyka.

Pomyśl o tym. Kto naprawdę musi wiedzieć, gdzie mieszkasz?

Nie pomyślałbyś, że ktoś dobrowolnie udostępniłby swoje dane bankowe. Ale oto jesteśmy. Kryzys finansowy z 2008 r. zamienił portfele inwestycyjne w publiczny spektakl. Banki zbankrutowały. Rynki się załamały. W tym chaosie przypadkowy komentarz na Facebooku stał się luką w zabezpieczeniach.

Wyobraź sobie wątek. Odpowiadasz przyjacielowi na temat kryzysu. Piszesz: “Bez paniki. Dzięki naszej unii kredytowej dla nauczycieli jesteśmy bezpieczni.” A może: „Posiadamy akcje blue chipów. Przejdziemy przez to”.

Wydaje się nieszkodliwe. Czuje się, że jest solidarność. Ale jeśli Twój profil jest publiczny, właśnie dałeś plan złodziejom tożsamości. Teraz wiedzą, gdzie bankujesz. Wiedzą, gdzie są Twoje pieniądze. Znają Twoją tolerancję na ryzyko.

„Łatwo zapomnieć, że pozornie niewinny komentarz na tablicy na Facebooku może ujawnić wiele na temat Twoich finansów osobistych”.

Tak zaczynają się wycieki danych. Nie z powodu ataku hakerów. Od przechwalania się. Albo z niepokojem. Lub z prostą aktualizacją statusu.

Jeśli należysz do 40 procent osób posiadających profile publiczne, już zaprosiłeś wilki do środka. Nie muszą zgadywać. Muszą po prostu patrzeć.

Unikaj rozmów. Zachowaj swoją strategię finansową w trybie offline. Twoja Unia Kredytowa nigdzie się nie wybiera, ponieważ o tym napisałeś. Jeśli to zrobisz, Twoja tożsamość może zniknąć.

3: Twoje hasło

To jest klucz do zamku. A większość ludzi używa klucza, który wygląda jak gałązka.

Cena zaufania nieznajomemu loginem

To wydaje się oczywiste. Każdy wie, że nie należy udostępniać hasła. Jednak Facebook nie bez powodu wymienia to jako najważniejsze ostrzeżenie. Ludzie nadal to robią. Podajesz swoje dane logowania znajomemu, który musi zweryfikować Twój profil. Udostępniasz swoje hasło swojemu partnerowi, ponieważ związek wydaje się bezpieczny.

Rozważmy tę sytuację. Twój chłopak potrzebuje pomocy w przesyłaniu zdjęć z wakacji. Wpisujesz swoje hasło. Po dwóch miesiącach wszystko idzie nie tak. On nie tylko odchodzi; wykorzysta te informacje przeciwko tobie. Teraz złoczyńca ma dostęp do Twojego cyfrowego życia.

Gdybyś nie podzielił się tymi referencjami, po prostu kontynuowałbyś swoje życie. Jednak w obecnej sytuacji jesteś zmuszony zamknąć swoje konta i zacząć wszystko od nowa. Uszkodzenia nie ograniczają się do jednej platformy. Jeśli użyjesz tego samego hasła gdzie indziej lub połączysz konta, wyciek rozprzestrzenia się dalej. Zachowaj swoje dane w tajemnicy. Nie ryzykuj konsekwencji.

Wskazówki dotyczące hasła

Wiele witryn oferuje funkcję „zapomniałem hasła”, która opiera się na pytaniach bezpieczeństwa. Ludzie traktują je jak teleturniej. Odpowiedzi są często informacjami publicznymi lub łatwymi do odgadnięcia. Daty urodzenia. Imiona zwierząt. Ulica, na której dorastałeś.

Hakerzy wykorzystują bazy danych zawierające takie informacje. Dopasowują posty w mediach społecznościowych do opcji odpowiedzi. Jeśli odpowiedziałeś na pytanie „Jaki był Twój pierwszy samochód?” jak „Ford Mustang”, a trzy lata temu w dniu swoich urodzin opublikowałeś zdjęcie tego samochodu, odpowiedź już się pojawiła.

Nie używaj prawdziwych odpowiedzi. Wymyśl bzdury. Jeśli pytanie dotyczy nazwiska panieńskiego Twojej matki, nie podawaj jej prawdziwego imienia. Napisz „PurpleElephant42”. Będzie to dla Ciebie mnemoniczna wskazówka. Dla wszystkich innych będzie to po prostu hałas.

Pytania testowe są słabym ogniwem. Sugerują prywatność w dobie nadmiernego ujawniania danych osobowych. Traktuj je jak słabe hasła. Utrudnij ich odgadnięcie, nawet jeśli mają dostęp do Twojej historii.

Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz próbowałeś zresetować hasło. Znasz ten algorytm. System wymusza udzielenie odpowiedzi na pytanie zabezpieczające przed udzieleniem dostępu. To powinno być Twoje ubezpieczenie. Ale co, jeśli to ubezpieczenie wisi już w Twoim publicznym kanale?

Większość witryn przechowujących informacje finansowe lub zdrowotne wymaga hasła. Wymagają także podpowiedzi. Opcja kopii zapasowej.

Wybierasz pytanie.

Kto był Twoim ulubionym zwierzątkiem w dzieciństwie?
Na jakiej ulicy się wychowałeś?
Kto był Twoją maskotką w szkole średniej?

Teraz spójrz na swoją ścianę na Facebooku. Lub na swoim Twitterze. Lub w relacjach na Instagramie.

Czy napisałeś coś o swoim pierwszym psie? Czy lata temu oznaczyłeś szkołę średnią w swoim rodzinnym mieście? Czy w podpisie zdjęcia wspomniałeś nazwisko panieńskie swojej matki?

Opublikowanie któregokolwiek z tych szczegółów na ścianie społecznościowej może nie wydawać się aż tak wielkim problemem. Jednak często jest to ostatni brakujący element układanki, którego potrzebuje atakujący, aby ukraść tożsamość.

Hakerzy nie zawsze potrzebują Twojego hasła. Chcą tylko odpowiedzi na Twoje pytania zabezpieczające. A te odpowiedzi możesz dostarczyć na srebrnej tacy.

2: Co już ujawniłeś?

Kradzież tożsamości nie polega wyłącznie na kradzieży numeru karty kredytowej. Jest to dowód Twojej tożsamości dla banku. A banki polegają na tych irytujących pytaniach dotyczących bezpieczeństwa.

Jeśli osoba atakująca zna Twój adres e-mail, numer telefonu i numer ubezpieczenia społecznego, może nadal utknąć w odpowiedzi na pytanie „nazwisko panieńskie matki”.

Ale jeśli pięć lat temu wysłałbyś hołd swojej babci z okazji jej urodzin? Znają nazwisko panieńskie.

Jeśli opublikowałeś zdjęcie z przeszłości ze swoim pierwszym samochodem? Znają imię Twojego pierwszego zwierzaka.

Nie dotyczy to tylko Facebooka. To jest LinkedIn. To są stare posty na forum. To jest tweet z 2012 roku.

Wyszukiwarki indeksują to wszystko.

Szybkie wyszukiwanie Twojego imienia i nazwiska w połączeniu z Twoją lokalizacją może ujawnić wystarczający kontekst, aby odpowiedzieć na połowę pytań bezpieczeństwa w Internecie.

3: Cena wygody

Publikujemy dla uwagi. Albo z nostalgii. Lub po prostu wypełnić przestrzeń.

Ale cena jest wysoka.

Aplikacje bankowe nie są przeznaczone do powstrzymywania zdeterminowanego złodzieja, który zna Twoją historię osobistą. Mają za zadanie zapobiegać przypadkowym próbom odgadnięcia hasła. Jeśli próba zostanie przeprowadzona na podstawie Twojego profilu publicznego, mechanizmy ochrony nie zadziałają.

Tu nie chodzi o paranoję. Chodzi o higienę i bezpieczeństwo.

Nie zostawiłbyś kluczy do domu pod wycieraczką. Dlaczego nie zostawić odpowiedzi na cyfrowe wskazówki, aby każdy mógł je zobaczyć?

4: Jak zamknąć wyciek

Nie musisz usuwać swoich kont w mediach społecznościowych. Nie musisz mieszkać daleko od cywilizacji.

Trzeba po prostu działać strategicznie.

Najpierw przejrzyj swoje stare publikacje. Poszukaj wzmianek o miejscach. Wyszukaj imiona zwierząt. Wyszukaj imiona członków rodziny. Sprawdź nazwy szkół.

Po drugie, zaostrz ustawienia prywatności. Upewnij się, że tylko Twoi znajomi widzą Twój kanał. Pamiętaj jednak, że znajomi mogą robić zrzuty ekranu.

Po trzecie i to jest najważniejsze.

Użyj różnych odpowiedzi na pytania zabezpieczające.

Większość ludzi posługuje się prawdą. Podają prawdziwe imię swojego psa. Wskazują prawdziwą ulicę, na której się wychowali.

Zmień to.

Kłamstwo.

Użyj fikcyjnej nazwy ulicy. Użyj menedżera haseł, aby zapisać prawdziwą odpowiedź na pytanie, ale użyj odpowiedzi bez znaczenia

Ukryty koszt zabawnych quizów

Możesz zmieniać każdy przełącznik prywatności, aż zaczną boleć Cię palce. To nie ma znaczenia. Rzeczywistość jest brutalna: jeśli coś opublikujesz, ktoś, kogo nie chcesz, może to zobaczyć. Pamiętacie te głupie quizy na Facebooku. Te, w których określasz, która gwiazda serialu komediowego pasuje do Twojej duszy. Wypełniasz je, bo to nieszkodliwa zabawa. Ale to nieprawda.

Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Wirginii objęło 150 najpopularniejszych aplikacji Facebooka. Wyniki były nieprzyjemne. dziewięćdziesiąt procent poprosiło o dostęp do danych, których tak naprawdę nie potrzebują do pracy. Klikając „zezwól”, aby dowiedzieć się, kto jest Twoim telewizyjnym odpowiednikiem, nie odpowiadasz tylko na pytania. Udostępniasz swoje dane osobowe twórcy aplikacji. Gdzie te dane pójdą dalej? Czyste domysły.

Gromadzenie danych i ustawienia domyślne

Sieci społecznościowe działają w oparciu o wymianę informacji. To jest model biznesowy. Ale post przeznaczony dla małego kręgu ludzi można wielokrotnie przepisywać. Rozprzestrzenia się jak wirus. Zanim zorientujesz się, co się stało, nieznajomy ma dostęp do czegoś, co uważałeś za prywatne. Hasło tutaj nie jest skomplikowane. Nie publikuj tego.

Nigdy nie zakładaj, że to, co udostępniasz, jest chronione. Może wyciekać. Zawsze.

Dlaczego aplikacje pytają o wszystko?

Możesz pomyśleć, że aplikacja potrzebuje tylko Twojego imienia i nazwiska, aby wyświetlić wynik. To jest błędne. Chce twojej listy znajomych. Twoja lokalizacja. Twoja historia przeglądania. Badanie wykazało, że prośby o pozwolenie rzadko są minimalne. Są maksymalnie rozbudowane według projektu. Poświęcasz prywatność na rzecz ulotnej rozrywki.

Iluzja kontroli

Strona ustawień wygląda na panel sterowania. To jest błędne. To jest pole sugestii. Platformy, z których korzystasz, decydują, co zostaje. Pobrane aplikacje zastępują te sugestie. Klikasz „tak” z ciekawości. Nie czytasz drobnego druku. Dane znikają wraz z aplikacją.

Co tak naprawdę pozostaje prywatne

Nic nie pozostaje prywatne tak, jak myślisz. Nawet usunięte posty są zapisywane w kopiach zapasowych. Zdjęcia ogólne są robione w formie zrzutów ekranu. Internet ma pamięć fotograficzną. Nie możesz anulować połączenia. Nie możesz wycofać przesłanego zdjęcia. Po prostu nie musisz od razu dzwonić.

Koniec niewinności

Nie ma bezpiecznej przystani. Serwery są własnością korporacji, które przyciągają uwagę. Dane są przesyłane za pośrednictwem sieci kontrolowanych przez inne osoby. Twoja prywatność to zmienna, którą mogą zmienić w dowolnym momencie. Pozostaje Ci wybór. Milczeć. Albo zaakceptuj fakt, że wszystko staje się publiczne.