Prawda o anonimowości: jak ataki DDoS i narzędzie LOIC zmieniły haktywizm

12

Albo podoba ci się pomysł Anonymous jako cyfrowych Robin Hoodów, albo nienawidzisz ich jako lekkomyślnych strażników. W każdym razie na nowo zdefiniowali sposób, w jaki myślimy o sprzeciwie w Internecie. Od wyciekających e-maili polityków po awarie rządowych witryn internetowych – ich działania balansują na granicy szarej strefy między sprawiedliwością a chaosem. Aby zrozumieć siłę haktywizmu Anonimowych, musisz spojrzeć poza maski Guya Fawkesa i zrozumieć mechanikę. Tu nie chodzi tylko o ideologię. To kwestia technologii, dostępu i konsekwencji.

Żadnego lidera, żadnych zasad, tylko hałas

Anonymous nie zaczynało jako organizacja. Wyrosło z chaotycznych forów dyskusyjnych 4chan, zwłaszcza wątku /b/. Użytkownicy przyjęli domyślny styl „anonimowy” w celu dzielenia się zeznaniami lub skargami. Z czasem utworzyła się subkultura. Łączyło ich silne poczucie niesprawiedliwości i chęć zakłócenia status quo.

Grupa nie ma dyrektora generalnego. Nie ma czarteru. Nie ma oficjalnej siedziby. Logo z głową bez ciała nie jest maskotką korporacji; jest to symbol ich struktury pozbawionej przywódcy. Uczestnicy przychodzą i odchodzą. Niektórzy wnoszą znaczący wkład. Inni po prostu patrzą. Według dziennikarza i byłego członka Barretta Browna jedyna istniejąca hierarchia opiera się na wpływach. Jeśli potrafisz zmobilizować ludzi i udowodnić, że potrafisz hakować, masz znaczenie. Jeśli nie, jesteś po prostu hałasem.

Każdy może dołączyć (ale czy warto?)

Nie ma procesu aplikacyjnego. Brak sprawdzania przeszłości. Żadna moc nie stoi na przeszkodzie, abyś związał się z grupą. Jednak wskakiwanie na ślepo do basenu jest ryzykowne.

Eksperci radzą najpierw dołączyć do legalnej grupy aktywistów. Popraw podstawy. Zobacz jak wygląda organizacja bez łamania prawa. Jeśli nadal chcesz zgłębić temat, znajdziesz przewodniki dotyczące szyfrowania komputera na potrzeby prywatnej komunikacji internetowej (IRC).

Zaufanie buduje się latami. Fora są pełne intruzów. Niektórzy nazywają siebie hakerami, ale w rzeczywistości są po prostu trollami. Inne mogą doprowadzić do Twojego aresztowania. Naiwni uczestnicy trafiali do więzienia za zaufanie niewłaściwym „anonom”. Wartości moralne w grupie są bardzo niespójne. Bojownik o wolność dla jednego człowieka jest przestępcą dla innego.

Większość uczestników nie jest hakerami

Obraz Anonymous to pokój pełen geniuszy w bluzach z kapturem, wściekle piszących na klawiaturze. To jest mit.

Ponieważ wejście jest tak łatwe, większość uczestników posiada jedynie podstawowe umiejętności techniczne. Nie mają możliwości łamania szyfrów, jakie posiadają krajowe agencje wywiadowcze. Ale nadal powodują szkody. Jak? Stosowanie ataków typu „odmowa usługi” (DDoS).

Atak DDoS to cyfrowe uduszenie. Przeciąża serwer tak dużym ruchem, że ulega awarii. Witryny stają się niedostępne. Usługi przestają działać. Dla administratorów to jak przyjście do pracy i zastanie tysiąc wściekłych protestujących blokujących drzwi. Dla użytkowników jest to po prostu irytacja. Nie mogą uzyskać dostępu do witryny. Infrastruktura nie jest w stanie udźwignąć ciężaru fałszywego ruchu. Większość uczestników nie pisze kodu. Po prostu uruchamiają oprogramowanie, które dołącza się do strumienia.

Jak wziąć udział w tych atakach

Po zabezpieczeniu połączenia i znalezieniu przyczyny, której chcesz służyć, przechodzisz do fazy operacyjnej. Powiedzmy, że chcesz zaatakować ISIS. Dołączasz do konkretnego kanału IRC poświęconego tej operacji. Obiecujesz wsparcie.

Kiedy nadchodzi czas działania, zespół korzysta z narzędzia zwanego działem jonowym o niskiej orbicie (LOIC). Jest to oprogramowanie typu open source przeznaczone do przeprowadzania ataków DDoS. Działa jak cyfrowy łom.

  1. Cele wybierane są w drodze głosowania społeczności.
  2. Wpisz docelowy adres URL.
  3. Ustawiasz liczbę „trafień” do wysłania.
  4. Twój komputer dołącza do botnetu i zaczyna atakować serwer.

Nie musisz pozostawać online. Jeśli nie zgadzasz się z celem, możesz opuścić botnet. To nieznacznie zmniejszy siłę ataku. Ale kiedy już dołączysz, stajesz się częścią roju.

Ryzyko użycia LOIC

Dołączanie do czatu nie jest nielegalne. Dyskusja o polityce nie jest nielegalna. Jednak rozmieszczenie Działa jonowego na niskiej orbicie przekracza granicę.

W 2011 roku Anonymous zaatakowali Kościół scjentologiczny. Kampania obejmowała żarty telefoniczne i wysyłanie czarnych faksów. Potem pojawiły się ataki DDoS. Grupa wykorzystała LOIC do usunięcia strony internetowej kościoła. Wielu nowych uczestników nie zdawało sobie sprawy, że ataki te można śledzić.

Brian Mettenbrink, 18-letni chłopak, przekonał się o tym na własnej skórze. Odsiedział rok w więzieniu. Zapłacił Kościołowi Scjentologicznemu 20 000 dolarów odszkodowania. Myślał, że jest anonimowy. Mylił się.

Technologia ułatwia uczestnictwo. Prawo czyni go niebezpiecznym. Maska ukrywa Twoją twarz, ale nie Twój adres IP. W miarę udostępniania większej liczby narzędzi granica między protestem a przestępczością zaciera się. Co się stanie, gdy kolejnym celem będzie infrastruktura krytyczna? Zobaczymy.

Botnety to nie tylko modne hasło; to jest ciężka artyleria w arsenale haktywistów. Botnet to sieć zainfekowanych komputerów, często nazywanych „zombie”, połączonych razem w celu wykonywania powtarzalnych zadań lub, co jest bardziej złośliwe, w celu przeprowadzania cyberataków na dużą skalę. Należą do nich zalewanie skrzynek pocztowych spamem, rozprzestrzenianie złośliwego oprogramowania i przeprowadzanie ataków typu „odmowa usługi” (DDoS). Osoba atakująca nie włamuje się do każdej maszyny z osobna. Infekuje kodem dużą liczbę urządzeń, tworząc rozproszoną strukturę dowodzenia i kontroli, którą niezwykle trudno jest zniszczyć, ponieważ „mózg” jest rozproszony po tysiącach urządzeń niewinnych użytkowników.

Ta technologia zmieniła zasady gry dla Anonymous, przekształcając ich możliwości z irytującego trollingu w zdolność zakłócania infrastruktury. Punktem zwrotnym był rok 2010.

Upadek systemu PayPal i rozwój botnetów

Konflikt rozpoczął się, gdy PayPal pod silnym naciskiem rządu USA zawiesił konta powiązane z WikiLeaks po tym, jak strona ta zaczęła publikować setki tysięcy tajnych depesz dyplomatycznych. Anonimowy odpowiedział. Przeprowadzili atak DDoS na PayPal przy użyciu narzędzia LOIC (Low Orbit Ion Cannon), które umożliwiło użytkownikom zalewanie celu ruchem.

Atak się nie powiódł. Zabezpieczenia PayPal wzmocniły jego sieć, a ochotniczy atak po prostu nie był na tyle duży, aby zniszczyć witrynę.

Dwóch hakerów działających pod pseudonimami „Znicz” i „Civil” zdało sobie sprawę, że sami wolontariusze nie wystarczą. Potrzebowali skalowalności. Wdrożyli wirusa, który zainfekował legion komputerów, skutecznie je przejmując i przekształcając w botnet. Nagle Anonimowi nie byli już tylko grupą aktywistów; stali się operatorami broni rozproszonej na dużą skalę. Dzięki tej nowej armii komputerów zombie ponownie zaatakowali główną witrynę transakcyjną PayPal. Tym razem natężenie ruchu było ogromne. Atak spowodował wyłączenie witryny i wyrządzenie firmie PayPal szkód o wartości szacunkowej 6 milionów dolarów.

Integracja technologii botnetów przekształciła Anonymous z odrębnej grupy w siłę zdolną wyrządzić korporacjom wielomilionowe szkody.

Od aktywizmu do anarchii: narodziny LulzSec

Sukces ataków botnetów miał niezamierzone konsekwencje. Jeśli niewielka grupa wykwalifikowanych hakerów mogłaby kontrolować wystarczającą liczbę zainfekowanych maszyn, aby zniszczyć PayPal, po co polegać na chaotycznym, masowym członkostwie w Anonymous przy każdej operacji? Ta świadomość wywołała rozłam.

Grupa członków o większej wiedzy technicznej oderwała się i stworzyła LulzSec. Na ich czele stał „Sabu”, powszechnie uważany za najbardziej utalentowanego hakera w ekosystemie Anonymous. Ich motywacją nie był aktywizm polityczny. Nie przejmowali się cenzurą ani przejrzystością rządu tak bardzo, jak grupa podstawowa. Chcieli chaosu. Chcieli włamać się do lulza.

Wczesne exploity LulzSec były ukierunkowane, ale niszczycielskie. Wyłudzili dane osobowe ponad 70 000 uczestników reality show Foxa „X Factor”. Następnie zaatakowali PBS, publikując fikcyjny raport, w którym raperzy Notorious B.I.G. i Tupac Shakur nadal żyją i mieszkają razem w Nowej Zelandii. To nie były tylko żarty; były to demonstracje możliwości.

Kiedy udowodnili, że są w stanie ominąć zabezpieczenia głównych mediów, doszło do eskalacji. LulzSec zaczął atakować agencje rządowe, w tym CIA i FBI. Przeszli od celów niskiego ryzyka do jednych z najbezpieczniejszych instytucji na świecie, ujawniając luki systemowe, które istniały od lat.

Wojna przeciwko cenzurze w Indiach

Podczas gdy LulzSec skupiał się na chaosie, szersza społeczność Anonymous nadal walczyła z tym, co uważała za cyfrowy ucisk. Było to szczególnie widoczne w ich reakcji na egzekwowanie praw własności intelektualnej w Indiach.

W 2010 roku kilka studiów z Bollywood zatrudniło firmę programistyczną Aiplex do przeprowadzania ataków DDoS na strony podejrzane o piractwo ich filmów. Celem było zamknięcie ośrodków pirackich. Dla Anonymous, który nie znosi jakiejkolwiek formy cenzury, było to wypowiedzenie wojny. Nie tylko chronili piratów; zemścili się na wykonawcach. Firma Anonymous rozpętała falę cyberataków na firmę Aiplex i różne organizacje zajmujące się prawami autorskimi, próbując zakłócić działanie narzędzi używanych do powstrzymywania udostępniania informacji w Internecie. Konflikt ten ujawnił podstawowe napięcie w epoce cyfrowej: kto jest właścicielem narracji i kto kontroluje infrastrukturę, która ją dostarcza?

Wandalizm cyfrowy: sprawa Steuvenville

Skrzyżowanie haktywizmu i sprawiedliwości przybrało mroczniejszy i bardziej złożony obrót w 2011 roku po napaści na tle seksualnym na nastolatkę w Steuvenville w stanie Ohio. Do zdarzenia, które miało miejsce po imprezie, nagrali kamerę sami przestępcy. Obrazy ataku szybko rozprzestrzeniły się po szkole i forach internetowych.

Kiedy lokalna policja zarejestrowała sprawę, początkowo ją odrzuciła, powołując się na brak wystarczających dowodów. System sądowniczy działał powoli, a może wcale.

Interweniowała lokalna grupa członków Anonimowych. Działali jako cyfrowi śledczy, przeszukując media społecznościowe, dokumentację szkolną i fora internetowe, aby zrekonstruować harmonogram wydarzeń. Zebrali nazwiska, opisy fizyczne i ślady cyfrowe osób podejrzanych o udział w ataku. Publikując tę ​​informację, zwrócili uwagę opinii publicznej na tę kwestię. Intensywne zainteresowanie w Internecie uniemożliwiło władzom zignorowanie tej sprawy. Presja wywołana tym cyfrowym dochodzeniem doprowadziła do odpowiedniego dochodzenia policyjnego, a następnie aresztowania sprawców.

Zrodziło to niewygodne pytania dotyczące należytego procesu i roli internetowego tłumu w wymiarze sprawiedliwości. Czy to była sprawiedliwość? Albo coś innego? Granica między haktywizmem a wandalizmem zatarła się tutaj jeszcze bardziej, udowadniając, że narzędzia wykorzystywane do ataków na korporacje można również wykorzystać do ominięcia tradycyjnych kanałów prawnych.

Często zadawane pytania

Kto jest liderem Anonimowych?
Nie ma lidera. Grupa działa bez formalnej struktury i hierarchii. Jest to zespół zdecentralizowany, co oznacza, że ​​decyzje i działania często mają charakter organiczny, a nie odgórny.

Jaka jest różnica między Anonimowym a